Niusy » Przepisy kulinarne » Moje kulinarne eksperymenty – Przysmak Liwoczański

Moje kulinarne eksperymenty – Przysmak Liwoczański

Dodał: Wiesław Kamiński (zenit)

 
Galeria - krok po krokuGaleria - krok po kroku
Gdyby Góra Liwocz miałaby podłączenie do internetu ze zdziwieniem przecierałaby leśne polany... a to dlatego że dziś wymyśliłem mój przepis na potrawę z grzybów i nazwałem go Przysmak Liwoczański... Ale po kolei. Z uwagi że mam kilkudniowy przymusowy urlop to musiałem się czymś zająć... Prawdę mówiąc nie przepadam za gotowaniem ale jak już coś zaczynam gotować to robię to z sercem :) Wymyśliłem sobie że muszę jakoś zagospodarować grzybki znalezione parę tygodni temu na wspólnej wyprawie z Honoratą i Robim (swoją drogą duża część grzybów podarowali mi po grzybobraniu) .


Grzybki te po przyjeździe do Krakowa zamroziłem i w stanie hibernacji przetrwały do wczoraj...Wczoraj zaczęły się moje kulinarne eksperymenty. Po wyciągnięciu z zamrażarki grzybki opłukałem dokładnie a gdy zaczęły odmarzać pokrajałem je w drobne paski. Grzyby były różnych gatunków, podgrzybki brunatne, borowiki szlachetne i usiatkowane , zajączki , koźlarze i maślaki. Poprosiłem moją żonę aby kupiła mi boczek i cebulę... i zaczęło się duszenie grzybów. Boczek okazał się dość chudy dlatego przy duszeniu jego było mało tłuszczu i trzeba było dodać troszkę oliwy... Gdy boczek został „stopiony" do żeliwnego garnka powędrowała pokrajana w plastry cebula. Gdy boczek z cebulką już się podrumienił potraktowałem go papryką czerwoną słodką i ostrą (ta prosto z Miszkolca - dziękuje Marika). Dodatkowo całość była jeszcze pieprzona białym i czarnym pieprzem. Na tak przygotowany boczuś z cebulką wrzuciłem pokrojone grzybki... Wszystko to mieszając często na ostrym ogniu przez ponad godzinę nabrało super smaczku... zapach roznosił się po całej kuchni...Na tym skończyłem wczoraj przyrządzanie Liwoczańskiego przysmaku... Dziś z rana przyszła kolej na kolejne czynności kulinarne... obieranie ziemniaków i podgotowanie ich na „twardo" potem już tylko odcedzenie poczekanie aż wystygną i układanie pokrojonych w plasterki ziemniaków w naczyniu żaroodpornym. Naczynie wcześnie zostało wysmarowane masłem. Na warstwę pokrojonych ziemniaków sypałem jakąś specjalną zasypkę do ziemniaków a potem układane uduszone dzień wcześniej grzyby. Takich warstw zrobiłem 3 , na ostatniej na samym wierzchu wysypałem starty żółty ser i zrobiłem fantazyjną kratkę z keczupu. Gdy wszystko już było gotowe odpaliłem piekarnik ustawiłem na 200 stopni i wsadziłem na 2 godziny... Między czasie zaprosiłem mojego tatę na degustacje mojej potrawy... Po godzinie 14.00 potrawa już „doszła" pora było na degustacje. Z wszystkich moich domowników na degustacje skusił się jedynie mój syn... żona i córka nie jadają prawie grzybów... Z tego co mówił mój tata maja potrawa mu smakowała. Inny by się chwalił ;) ale ja tylko powiem skromnie że Przysmak Liwoczański jest zajer fajny... Przed momentem syn prosił mnie abym zostawił na jutro trochę tego przysmaku jego dziewczynie... O to chyba już o czymś świadczy... :) Drugim razem zrobię większą porcję :) Zapraszam Was do galerii foto z mojego kulinarnego eksperymentu. Gdyby zdjęcia miałyby załączniki z zapachami to może choć w części oddałyby to co czułem przy przyrządzaniu mojego przysmaku... Ale liczę na Waszą wyobraźnie :)

 
Komentarzy (15) | 26.11.2008 | Drukuj | Poleć znajomemu

Napisz komentarz:

Zaloguj się by dodać komentarz.